• Wpisów:5
  • Średnio co: 271 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 19:22
  • Licznik odwiedzin:3 022 / 1630 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 


Buenos Aires , godzina 18.30

Francesca

Podjechałam pod dom rodziców.Zaparkowałam i wysiadłam.Weszłam do domu.
-Cześć. - krzyknęłam.
-Córeczko! - podeszła do mnie mama i pocałowała mnie w czoło. - Jak dawno cię tu nie było! - dodała.
-No wiem.Wiesz zajęcia.... - nie dała mi skończyć.
-Zajęcia,chłopak. - przerwała. - Przyjechałaś sama ?
-No tak. - odpowiedziałam i zdjęłam płaszcz.-Może usiądziemy bo widzę , że szykuje się kłótnia.
-Jaka znowu kłótnia ? Chyba nie chcesz mi powiedzieć , że jesteś sama.
-No właśnie do tego zmierzam. - usiadłam. - Jestem sama i będę do końca życia.W liceum miałam wystarczająco chłopaków.
-Ta ty w liceum nikogo nie miałaś.Pewnie jeszcze dziewicą jesteś.- ostatnie słowa trochę mnie zdenerwowały.
-Tak bo ty wiesz najlepiej. Ale jak pieprzyłam się w twojej sypialni to nie zauważyłaś?! - krzyknęłam.
-Masz szczęście , że nie ma tata.
-A co by mi zrobił? Zresztą nie ważne.Pogódź się z tym , że nie będziesz miała zięcia ani wnuków.
-Zostaniesz starą panną z kotami! - powiedziała.
-Nie no tego już za wiele.Pa! - pożegnałam się , wzięłam płaszcz i wyszłam trzaskając drzwiami.
Dlaczego zawsze jak wychodzę od rodziców tak to się kończy ? Mam dość. Niech nikt za mnie nie decyduje bo nikt za mnie nie umrze.Moje życie i ja będę decydować co się ma w nim dziać.

♠♠♠♠

Ludmiła

Gdy uśpiłam El,akurat do domu wszedł Federico.
-Cześć księżniczko-powiedział i powiesił kurtkę.
-Hej-powiedziałam zmęczona całym dniem i usiadłam na fotel.
-Co ty taka zmęczona?-spytał.
-Cały dzień przy El,na dodatek kolka i trudno było ją uśpić..-powiedziałam po chwili czasu.
-Oj Ludmi,Ludmi..-usiadł koło mnie i zaczął bawić się moimi włosami.
-Co..ty?-spytałam.
Nigdy nie widziałam takiego Federico!
-Kochanie,przecież wiesz,że ja Cię bardzo kocham! Mimo wszystko.Mimo tej pracy.-Powiedział i zaczął odpinać mi bluzke.
-Ale..co?-pytałam nie rozumiejąc o co mu chodzi.Jednak, po czasie zrozumiałam.
Ściągnęłam mu bluzkę,a on mi spodnie. Gdy byłam w samej bieliźnie Federico uśmiechnął się pod nosem,wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni. Tam,położył mnie na łóżko. Całował mnie namiętnie,a ja jego.
Po pewnym czasie zaczęliśmy się kochać. Brakowało mi tego.
-Kocham Cię-powiedziałam-Chcę więcej takich dni.
-Nie ma sprawy.Załatwione-powiedział i zaczął całować mnie po szyi.
Jednak po chwili usłyszałam płacz dziecka.Szybko oderwałam się od mojego męża , wzięłam szlafrok i pobiegłam do pokoju mojej El. Wzięłam ją na ręce i zaczęłam kołysać.
-Kochanie co się dzieje ? - przyszedł Fede.
-Teraz będziemy mieć tak przez kilka miesięcy - westchnęłam , a on tylko złapał się za głowe.

♠♠♠♠

Violetta

Zdenerwowana pojechał do domu.Czy ja zawsze muszę się z nią pokłócić ? Dobra nie powinnam denerwować się w tym stanie.W końcu jestem w ciąży.Nawet to nie pomaga,bo ją nie obchodzi , że ktoś może poronić jak tak dalej pójdzie. Wzięłam synka na ręce i weszłam do domu.Diega jeszcze nie było.Położyłam dziecko do łóżeczka i poszłam do kuchni zrobić coś do jedzenia.Przy okazji wzięłam telefon i zadzwoniłam do Fran.
-Halo? - odezwała się.
-Hej Fran.Co tam u ciebie ?
-Znowu pokłóciłam się z rodzicami...
-A ja z teściową - przerwałam jej.
-Mam dość.Jeszcze jutro studia.Nie chce mi się.
-Ciesz się , że nie masz takiej teściowej jak ja.Zresztą ciesz się , że w ogóle jej nie masz.
-A ty ciesz się , że nie masz takich rodziców.Dobra idę zrobić sobie kawę.Pa. - powiedziała i rozłączyła się.
Odłożyłam telefon i zaczęłam robić kolacje.Rozłożyłam dwa talerze na stole.Położyłam sztućce i zabrałam się za robienie sałatki.
Po chwili do domu wszedł Diego.Złapał mnie w tali i pocałował w policzek.
-Szkoda, że jesteś w ciąży, bo mam straszną ochotę na ciebie. - szepnął mi do ucha.
-Poczekaj jeszcze kilka miesięcy.
-A właśnie. Jak tam ? Pokłóciłaś się z moją mamą ?
-Nie.Tylko miała problem , że jutro znowu zostaje z Cameronem.
-Nie przejmuj się. - odpowiedział. - Idę do sypialni zaraz wracam. -dodał i poszedł.

♠♠♠♠

Camilla

Po kilku godzinach wrócił Maxi.Wreszcie zrozumiał , że ma żonę. Coraz częściej się z nim kłócę.Nie chcę , żeby między nami było źle.
-Cami!-zawołał.
-Co ? -spytałam.
-Spotkałem Naty! -powiedział z uśmiechem na twarzy.
-Ahaa..Czyli cieszysz się że się z nią spotkałeś? - zmieniłam ton głosu.
-No tak! Fajnie zobaczyć kogoś po dwóch latach kogo się nie widziało i kochało..-uśmiechnął się.
-No pięknie!Teraz będziesz latał za Naty?!-wkurzyłam się.
-Nie,nie! Chyba mnie nie zrozumiałaś!
-Zrozumiałam i to w stu procentach! Znowu poczułeś coś do Naty!-postawiłam na swoim i zaczęłam krzyczeć.- Pojawia się i już ! Ale chyba się nie przejmujesz,że masz mnie!-wrzasnęłam że aż Maxi się wystraszył.
-Słuchaj,Cami,jesteś miłością mojego życia.Ja nic już nie czuję do Natalii! - również postawił na swoim.
-Tak,tak!Pewnie! Dzisiaj śpisz na kanapie i nie obchodzi mnie że Ci będzie zimno!-powiedziałam i wyszłam trzaskając drzwiami.
~No i pięknie..Maxi i Naty~~ pomyślałam.

Kolejny dzień.
Godzina 9.00.

♠♠♠♠

Francesca

Właśnie dojechałam do budynku gdzie chodziłam na studia.. Szłam do sali zajęć i wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Uważaj jak chodzisz! - rzuciłam.
Jednak, gdy moim oczom ukazała się ta twarz..
-Przepraszam-powiedział Leon i uśmiechnął się.
Nogi zrobiły mi się jak z waty.Te jego spojrzenie,miało władzę nade mną..
-Nic się nie stało - uśmiechnęłam się.
-Idziesz jutro na impreze z okazji urodzin wykładowcy?-spytał mnie,a ja cieszyłam się jak szalona ale tego nie okazywałam.
-Tak,idę.-odpowiedziałam udając poważną. -A dlaczego pytasz?
-Nic tak pytam.-odpowiedział prosto.
-Aha..No to,pa.-powiedziałam i odeszłam.
Zresztą na co ja liczyłam , że mnie zaprosi ? Przecież ja nie potrzebuję chłopaka do szczęścia.

♠♠♠♠
Heja xD
Przychodzę do was z nowym rozdziałem
Mam nadzieję , że choć troszeczkę się podoba.
 

 


Buenos Aires , godzina 7.09.

Francesca

Siedziałam w kuchni i piłam czarną kawę.Zawsze mnie pobudza.Rano jest mi bardzo potrzebna.Wzięłam telefon i popatrzyłam na wyświetlacz.
-Już po 7 - powiedziałam sama do siebie po czym odłożyłam kubek z kawą na blat.
Poszłam do swojej sypialni,otworzyłam szafę i zaczęłam wybierać ciuchy na dzisiejszy dzień.
Granatowa marynarka,biała bluzka, czarne spodnie i granatowe conversy.Czasami fajnie ubrać się trochę na sportowo.Pamiętam jak byłam nastolatką.Zawsze sukienka i trampki.Elegancko i na luzie.Szkoda , że te czasy nie wrócą. Teraz muszę trochę pilnować swojego stylu.W końcu chcę zostać aktorką.
Ubrałam się i gotowa wzięłam torebkę i wyszła z domu.Otworzyłam samochód,wsiadłam i pojechałam do kawiarenki państwa "Hernadezów".Jeżdżę tam zawsze rano po rogalika i herbatę no i jeszcze po to ,aby poplotkować z Violettą.
Gdy dojechałam na miejsce wysiadłam z samochodu i udałam się do kawiarni.
-Hej - powiedziałam do Violetty , która przygotowywała miejsce do otwarcia.
-Cześć - odpowiedziała ściągając jedno z krzeseł ze stoliku.
-Gdzie Diego ? - zapytałam.
-W kuchni.Co u ciebie ? Znowu to samo ?
-O co ci chodzi ? - usiadłam na krześle.
-Chodzi mi o to czy znowu jesteś sama.Może byś tak wreszcie ruszyła swoją dupe za przeproszeniem i poszukała faceta.- usiadła obok mnie.
-Mi facet do szczęścia nie jest potrzebny. - mówiłam. - Daj mi to co zawsze i zmykam na uczelnie. - dodałam.
-Diego! Rogalik i herbata! - krzyknęła szatynka.-Jestem młodsza a mam już dwoje dzieci i męża.
-Jedno dziecko. - poprawiłam.
-Drugie w drodze - uśmiechnęła się. - Ty w ogóle straciłaś dziewictwo ?
-Nie no zaraz oszaleje.Przecież miałam chłopaka w liceum.Zresztą co to jakieś śledztwo ? - trochę się zdenerwowałam.
-Nie,po prostu martwię się o ciebie.- powiedziała i w tej samej chwili do stolika w którym siedziałyśmy podszedł Diego z herbatą i rogalikiem.
-Proszę. - powiedział i położył wszystko na stolik.
-Dzięki - odpowiedziałam i zaczęłam konsumować moje śniadanie.
-Co dzisiaj robisz ? -zapytała mnie szatynka.
-To tak.Najpierw studia, później pojadę do rodziców i chyba tyle. - mówiłam popijając herbatę.
-A jakbyś miała faceta to szykowałby się miły wieczór.
-Ty normalnie jak moi rodzice. - uśmiechnęłam się.
Postanowiłam , że pośmieje się z tego.Nie będę denerwować się tym, że wszyscy zmuszają mnie do tego,abym znalazła sobie kogoś.
-Dobra ja zmykam. - powiedziałam , wzięłam torebkę pocałowałam przyjaciółkę w policzek i wyszłam z kawiarni.
Byłam w drodze na uczelnie.Cały czas myślałam o tym wszystkim.Przecież samej jest mi dobrze po co to zmieniać ? Nie no rodzina i przyjaciele zatruli mi już mózg.To moje życie i zrobię z nim co będę chciała.Niedługo zostanę aktorką i nie będę miała czasu na rodzinę.Dzieci i mąż nie są mi potrzebne do szczęścia.
Wreszcie dojechałam na miejsce.Wysiadłam i normalnym krokiem udałam się do budynku ,gdzie odbywały się moje zajęcia teatralne.

♠♠♠♠

Ludmiła

Była godzina 9,wstałam i jak zwykle Federico szykował się do pracy.Wreszcie zebrałam się na odwagę i powiedziałam do niego.
-Wiesz co Fede,mam dość!-krzyknęłam.
-Czego ?- spytał -Przecież mamy El.
-Ty wychodzisz do pracy,a ja muszę z nią zostawać.Godzinami.Aż ty nie wrócisz.
Chłopak ciężko westchnął.
-I co? Nic nie odpowiesz? No to gratulacje! -krzyknęłam i nagle usłyszałam płacz Ellie.
-Wynagrodzę Ci to wieczorem - powiedział Federico,pocałował mnie po czym szepnął. - Będzie nieziemsko.- uśmiechnął się,wziął torbę i wyszedł.
I znowu zostałam sama.Płacz El wydawał się coraz głośniejszy więc pobiegłam do pokoju.Ujrzałam El zwijającą się z bólu.Mogło oznaczać to tylko jedno.Kolka.Czyli mogę męczyć się z nią nawet 3 miesiące.No gorzej być nie mogło. Westchnęłam głośno i wzięłam ją na ręce.Ja tak dłużej nie mogę.Muszę poszukać sobie jakiegoś zajęcia.Federico zrobił ze mnie typową kurę domową,ale ja się nie dam.W końcu mi też należy się coś od życia.Postawiłam na rodzinę to teraz mam no ,ale pokaże wszystkim , że stać mnie na więcej niż zajmowanie się domem.

♠♠♠♠

Maxi

Właśnie pokłóciłem się z Camilą.
~MAM DOŚĆ~Myślałem. Musiałem ochłonąć,więc wyszedłem z domu zdenerwowany.I wtedy wpadłem na nią..
-Maxi?!-krzyknęła Naty.
-Naty?!-krzyknąłem.
Przytuliła mnie,a ja ją.
-Tęskniłam. Dwa lata bez Ciebie..-powiedziała ze smutkiem w głosie.
-Ja też tęskniłem..- powiedziałem zdenerwowany.
-Co u Ciebie? Jak zdrowie? - wypytywała się mnie.
-Dobrze.Jestem z Camilą i dobrze nam się układa.-powiedziałem.
-Z...Camilą ? - posmutniała.
-Opuściłaś mnie.Nie mogłem cały czas tęsknić.
-No tak.Cieszę się , że jesteś szczęśliwy. - odpowiedziała. - Muszę już iść pa. - dodała i odeszła.
Nie zdążyłem zapytać się jej kiedy wróciła.Fajnie zobaczyć swoją największą miłość po dwóch latach.

♠♠♠♠

Francesca

Zajęcia rozwijały się w najlepsze. I to jest życie.Jestem wolna , mogę robić co tylko chcę. Nie mam żadnych obowiązków.Chyba jednak dobrze , że postawiłam na karierę.
-Francesca - usłyszałam głos wykładowcy.
-Tak ?
-Może wejdziesz na scenę hym ?- uśmiechnął się.
-Serio ja ? - droczyłam się z nim.
-Tak ty.No dawaj.
-No jak pan prosi to dobrze. - nie zdejmowałam z twarzy uśmiechu.
Weszłam na scenę i zaczęłam grać jak typowa aktorka.Jednak w połowie mi przerwano.Do sali wszedł wysoki i przystojny brunet.Popatrzyłam się na niego.On na mnie.Mogliśmy się tak patrzeć na siebie minutami jednak ocknęłam się.
-Łał jaki przystojniak. - szepnęła do mnie koleżanka , która ze mną grała przed wejściem chłopaka.
-Ta - tylko tyle byłam w stanie wykrztusić.
Byłam zauroczona chłopakiem.Jeszcze kilkanaście minut temu byłam za karierą ,ale w tej chwili jestem zdecydowanie za małżeństwem.
-Słuchajcie - zaczął wykładowca. - Oto nowy student - Leon.Przyjechał z Madrytu. - dodał.
Zeszłam ze sceny i usiadłam na swoim miejscu nie odrywając wzroku od chłopaka.
~~Nie no co ja robię?!~~myślałam.
-Na dziś to tyle.Jesteście wolni. - powiedział wykładowca i zaczął rozmawiać z brunetem.
Ja wzięłam torebkę i wyszłam z sali.Otrząsnęłam się. Zdania nie zmienię.Jestem za karierą.
Wsiadłam do auta i postanowiłam pojechać do rodziców.Dawno z nimi nie rozmawiałam.To dlatego , że ostatnim razem pokłóciłam się z nimi bo zatruwali mi mózg "rodziną".Trzeba się z nimi wreszcie pogodzić i wbić im do głowy , że nie mają co liczyć na wnuki.

♠♠♠♠

Violetta

Wybiła godzina 18.Czas pojechać po syna.Diego zostaje w pracy jeszcze 2 godziny , a ja muszę ogranąć dom.Może nie powinnam pracować,ani zajmować się domem bo w końcu jestem w ciąży , no ,ale trudno.
-Dobra skarbie.Jadę po Camerona. - powiedziałam i pocałowałam mojego męża.
-Może ja pojadę ? Bo wiesz jak to jest z tobą i moją mamą.
-Nie pokłócę się z nią tym razem - odpowiedziałam i wyszłam z kawiarni.
No tak.Nie mam z teściową dobrych relacji.Nie znosi mnie zresztą ja jej też. Jest wredna i liczy się dla niej tylko jej synek. Szkoda , że musimy zostawiać Camerona właśnie z nią , no ,ale nie mamy wyboru. Niańki zatrudniać nie będę.
Podjechałam pod dom mojej teściowej.Wyszłam i zapukałam.
-Cześć.Ja po Camerona. - powiedziałam niechętnie.
-Wejdź! - powiedziała i poszła po mojego synka.
-Proszę. - podała mi do rąk dziecko.
-Dzięki.Jutro przywiozę go około 7.
-Znowu ? Czy ty musisz zawsze go przywozić ? - westchnęła.
-Przepraszam.Jeśli masz dość zajmowania się rocznym dzieckiem, które prawie cały czas śpi to nic ci na to nie poradzę. - odpowiedziałam i miałam już wychodzić ,ale chciałam na koniec jej dopiec.
-Wredna suka. - powiedziałam cicho i wyszłam.
Tak załatwia się sprawy.

♠♠♠♠
{AKTUALIZACJA} Dodałam wątek o Maxim. <3 Wiec ten kto czytał ten rozdział niech sobie przeczyta jeszcze Maxiego
Witam xD
Tak oto prezentuje się rozdział pierwszy.
Rozdział jest jaki jest.Dla mnie może byćxD Nie wiem jak dla was.Sami to ocencie.
 

 
Dlaczego czasami tak trudno jest rozmawiać? Zamiast prośby o wyjaśnienia serwujemy chłodne spojrzenia. Zamiast żartu – milczenie. Potrzebujemy rozmowy jak dobrego jedzenia, a dobrowolnie wybieramy emocjonalna anoreksję. W środku wszystko krzyczy: mów do mnie! obejmij mnie! kochaj mnie! a jedyne co wychodzi z naszych ust, to słowa nie mające żadnego znaczenia.

♥♥♥
Podoba się ?
Już niedługo 1 rozdział
 

 
Francesca Caviglia i Leon Verdas.

Główna para opowiadania.
Ona jest dwudziestotrzyletnią studentką , która nie myśli o rodzinie.Dla niej liczy się tylko kariera.Gdy na uczelnie przychodzi nowy chłopak- Leon wszystko się zmienia.Dziewczyna jest w stanie porzucić swoje marzenia właśnie dla niego.

On jest dwudziestotrzyletnim nowym studentem.Zawsze marzył,aby mieć żonę i trójkę cudownych dzieci.Gdy spotyka Fran wierzy w to , że może wreszcie spełnić swoje marzenie.

Camilla Ponte i Maxi Ponte.

Z pozorów wydaje się to małżeństwo wprost idealne ,ale przecież czasami pozory mylą.
Maxiego dwa lata temu opuściła największa miłość - Naty.Wtedy postanowił ułożyć swoje życie i przestać o niej myśleć.Wyszedł za Cami,ale po dwóch latach ich małżeństwa Natalia wraca.
Czy Naty namiesza w małżeństwie Caxi ?

Ludmiła Pasquarelli oraz Federico Pasquarelli.

Jest to para, która po kilku nie udanych związkach znów jest razem. Mają razem cudowną córeczke - Ellie, na którą najczęściej mówią El, dla której mogą nawet zrezygnować z życia.

Violetta Castillo/Hernadez i Diego Hernadez.

Mają synka - Camerona, i spodziewają się córki Amandy. Pracują razem, i mają wspólną kawiarenke. Kochają się, więc w ich związku nie ma kłótni. Są razem od ponad roku.Mają po 21 lat.
 

 
Zwariowana nastolatka . W tym roku kończę 14 lat . Ale jestem stara ... Niedawno odkryłam chęć do pisania . Wcześniej tylko czytałam opowiadania innych bloggerek . Niektóre przypadły mi do gustu.
Na początku pisałam , żeby tylko coś napisać , lecz teraz się to zmieniło . Staram się pisać jak najlepiej . W moim życiu bardzo ważna jest przyjaźń . Gdyby nie moje przyjaciółki nie byłam bym taka jaka jestem . Chodziłam bym przygnębiona , itp . Swojej drogi w życiu jeszcze nie wybrałam . Na ogół często o tym myślę , lecz czym jestem starsza tym mam nowe pomysły. Na razie nie idę ani w prawo , ani w lewo . Często jestem nazywana Kujonką . Nie lubię tego i to bardzo . Jestem normalną dziewczyną , która ma dobre oceny . Swoje pomysł zawsze przelewam najpierw na papier. Prawdziwej miłości jeszcze nie zaznałam . Samotnej jest mi dobrze i mam nadzieje , że tak zostanie .
+Gifek